Od dłuższego czasu nie kupuję wędlin w sklepie.Jakość i zawartość mięsa w różnego rodzaju wędlinach przeraża i nie ma znaczenia czy to jest szynka,baleron czy krakowska.Jeśli w wędlinie potrafi być 60% mięsa,to pozostaje tylko zadać sobie pytanie czym jest reszta i czy naprawdę chcemy to jeść.Zrobienie wędliny w domu naprawdę nie jest trudne a mamy pewność,że jest to "100% mięsa w mięsie".;).

Potrzebujemy:
- 1,40 kg łopatki
- 1/3 łyżeczki pieprzu
- 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
- 1 pełna łyżeczka soli
- 2,5 łyżeczki peklosoli
- 1 łyżeczka suszonego czosnku lub duży ząbek świeżego posiekanego drobno
- 4 łyżeczki żelatyny
- 140 ml zimnej wody
- osłonka barierowa termiczna (do kupienia bez problemu w sieci).
Mięso kroimy w drobną kostkę,wsypujemy wszystkie przyprawy,wlewamy wodę i dokładnie wyrabiamy ręką aż do rozklejenia mięsa (mięso zrobi się takie kleiste).Wyrobioną masę mięsną wkładamy do osłonki,jeden koniec związujemy szczelnie sznurkiem i upychamy nasze mięsko.Pilnujemy,aby dokładnie wpychać masę,by nie było pustych przestrzeni można pomagać sobie łyżką.Związujemy drugi koniec osłonki i wkładamy do lodówki na 12 h, może być dłużej.Po tym czasie wkładamy kiełbasę do garnka ,zalewamy zimną wodą, musi być przykryta i parzymy 1,5 h w 75-80 st.C.Czas mierzymy od momentu osiągnięcia przez wodę odpowiedniej temperatury.Jeśli ktoś nie ma termometru (polecam zakupić bardzo ułatwia pracę,koszt ok.15zł.),to woda powinna lekko "mrugać".Po upływie tego czasu wyjmujemy kiełbasę do ostudzenia i chłodzimy najlepiej przez noc w lodówce.Polecam ,wiemy co jemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz